Aby uzyskać znowu jedność między człowiekiem i przyrodą, konieczna jest zmiana naszych rolniczych metod produkcji. W ostatnich 50 latach gospodarstwa rolne przekształciły się w brutalny przemysł
agrarny. Jest on brutalny nie tylko w stosunku do miliardów sztuk bydła, świń i kur, które w barbarzyńskich warunkach tuczy się w ciasnych pomieszczeniach, męczy podczas niekończących się transportów i zarzyna wśród ogłuszającego wycia ofiar. Przemysł ten jest również brutalny wobec przyrody i całego krajobrazu. Jedynie na terenie Niemiec wysypuje się corocznie 3 miliony ton nawozów sztucznych i zużywa 31 tysięcy ton środków ochrony - pestycydów. Ofiarą tego chemicznego potwora pada wszystko, co nie jest zgodne z koncepcją przemysłowej, akordowej eksploatacji przyrody. Ofiarą padają drobnoustroje w glebie jak i wspaniałe kwiaty polne i malownicze zioła, które dawniej ożywiały krajobraz, dawały schronienie zwierzętom i darowały cień roślinom jak i glebie.
Niewielu zdawało sobie sprawę z tego, że tak sprzeczne z naturą postępowanie, nie może przynieść dobrych skutków. Pola jałowieją, monokultura zniszczyła krajobraz, a chmury amoniaku unoszące się w powietrzu, jako skutek nawożenia pól obornikiem i gnojowicą, przemieniły się w kwaśny deszcz. Jako alternatywa powstało "rolnictwo ekologiczne" które zamierza hodować zwierzęta zgodnie z potrzebami ich gatunku i uprawiać "ekologiczne" ziemiopłody. Ta forma rolnictwa stosowana jest na niecałych 3% ziemi uprawnej Niemiec.
Zwierzętom dopóki żyją powodzi się tu trochę lepiej. Mają one więcej swobody ruchu i nie wolno ich karmić trupami zwierząt tego samego gatunku. Również i pola mogą tu trochę odetchnąć, gdyż oszczędzono im chemicznych trucizn. Jednak obornik i gnojowica również i tutaj obciążają gleby. Do tego należy dodać, że do połowy 2001 r. również i w "rolnictwie ekologicznym" używano nawozów z dodatkiem krwi zwierząt i mączki wytworzonej z ich kości. Te kompromisy zaczynają się już mścić. Dokupione zwierzęta wątpliwego pochodzenia, obornik i gnojowica na polach oraz mączka kostna z dodatkiem krwi w nawozie, stanowią w "epoce BSE" elementy niepewności, której nie mogą zakryć nawet tak pięknie kojarzące się etykietki jak "eko" czy "bio".
Kiedy rolnicy współpracujący z Fundacją Gabrieli przed laty rozpoczęli gospodarkę rolną bez hodowania zwierząt i stosowania obornika oraz gnojowicy, zrobili to w pierwszym rzędzie dla zwierząt, których nie chcieli zarzynać. Mało kto przewidział, jak korzystne będzie to wkrótce również dla ludzi i że to pokojowe uprawianie zbóż, warzyw i owoców zapoczątkuje produkcję zdrowej żywności. Takich określeń jak "wolne od BSE", "wolne od
dioxyn" wtedy nikt by jeszcze nie zrozumiał. Również hasła takie jak: "eko" i "bio" nie miały jeszcze dzisiejszego znaczenia..
Cele tych rolników były od samego początku znacznie wyższe: Chodziło tu o wytwarzanie zdrowych produktów żywnościowych wysokiej jakości w sposób całkowicie zgodny z życiem przyrody. Nic przy tym nie musi ponosić śmierci - ani zwierzęta w stajniach i oborach, ani te na łąkach, ani też mikroorganizmy żyjące w ziemi. Dlatego też nawozy chemiczne, pestycydy oraz obornik i gnojowica nie są tu w ogóle brane pod uwagę. Do użyźniania gleby używane są tylko substancje naturalne i minerały. Ziemia zostaje możliwie lekko spulchniona przede wszystkim przy użyciu kultywatorów, częściowo też przez płytką orkę. Dzisiaj w ten sposób w obrębie Fundacji Gabrieli i w porozumieniu z nią gospodaruje się w okolicy na powierzchni prawie 1000 hektarów przeznaczonej pod uprawę zbóż, jarzyn, owoców i ziół.
W pokojowym uprawianiu roli ziemia jest wielkim żywym organizmem. Tak jak człowiek po wykonaniu pracy potrzebuje przerwy na odpoczynek, tak też i ziemia musi odpocząć po aktywnej fazie wydania plonów. Dlatego też rolnictwo minionych stuleci praktykowało tak zwaną gospodarkę trójpolową jako podstawę swojej produkcji. Zboża, ziemniaki, buraki i temu podobne tworzyły pierwsze dwa "pola", a trzecie leżało odłogiem. Uprawa następowała w regularnej zmianie między polami, żeby zapobiec wyjałowieniu gleby.
Podobnie przebiega to w dzisiejszym pokojowym uprawianiu roli: Ziemia jest uprawiana tylko przez kolejne dwa lata, a w trzecim roku leży odłogiem i nabiera nowych sił. W okresie odpoczynku ziemi rosną na niej trawy i zioła, takie na przykład jak koniczyna i rumianek, co powoduje naturalną regenerację ziemi i uaktywnienie się miliardów drobnoustrojów. One to przerabiają drewno, liście i słomę w bogatą odżywczo próchnicę i w ten sposób przyczyniają się do zdrowia i obfitego plonowania ziemi. Również dla zwierząt to leżące odłogiem pole jest ważną przestrzenią życiową, na której mogą one przez cały rok spokojnie żyć, bez zakłóceń przez prace przy siewie i zbiorach i bez obawy, że będą przepędzane.